Meeen, ale lipa. PoTajlandii trafiliśmy na kulinarną pustynię Laosu. Serio, jakaś dziwna sprawa, szczególnie jeśli przyjrzymy się kuchni sąsiadów. Można spróbować kilku wyzwań, takich jak faszerowane nietoperze czy kurze łapy z grilla, ale... no nie daje to rady.