Zmiany, zmiany, zmiany, zmiany! Pożegnaliśmy się z Indiami.
Definitywnie i na czas dłuższy. Koniec z curry, targowaniem się,
krowami na ulicy.... Pojazdem powietrznym przemknęliśmy nad półwyspem
Dekan, nad oceanem Indyjskim i kilkoma innymi miejscami (których nie
było widać bo było ciemno lub za wysoko) i rozpoczęliśmy nowy,
jak się szybko okazało, całkiem przyjemny etap tripu – czyli
Malezję.