Na longu wzdłuż Mekongu. Część trzecia, księga trzynasta. Afera w stolicy i góry od spodu.
10:13Na longu wzdłuż Mekongu - część druga, księga ósma. Zmiany, zmiany, zmiany...
15:04
Kiedyś taki jeden mądry kolo
powiedział panta rei, że wszystko się zmienia i ważne by
nie wchodzić do tej samej rzeki (szczególnie w Laosie, choć tego nie ma w
oficjalnej wersji). Zgodnie z jego słowami, bo zawsze warto słuchać mądrzejszych, wiele się zmieniło, a potem weszliśmy
do rzeki, wypiłem piwo z małpą i zjadłem faszerowanego nietoperza. Oto szczegóły:
| buszujący w ryżu |
Na longu wzdłuż Mekongu – część pierwsza, księga piąta. Północny Laos.
18:24
Nowy kraj, wielkie zmiany, dużo wody i
przygody. Czyli znów obraliśmy kierunek południowy i pędzimy
przez Laos, podobno jeden z tych krajów, do których chce się
wracać i wracać i wracać. Jeszcze nic o tym nie wiemy, ale jak nie dotrzemy do 3miasta, to znaczy, że zostaliśmy gdzieś w okolicy.
| Mekong jak się patrzy |
Krew, pot i przemoc... Chiang Mai
07:35
Chiang Mai to niegdysiejsza stolica
północnej Tajlandii. Miasto setek pięknych świątyń, przemiłych ludzi, wspaniałej szamy
i... przemocy przez duże P. Łokcie wbijane w czułe miejsca na
ciele, ciosy kolanem w nos, piszczele obijające żebra... To mniej
więcej kojarzymy z tego, stanowczo przykrótkiego, postoju.
| Chcieliśmy dać zdjęcie jakiegoś brutalnego, niskiego kopniaka, ale wiemy że wchodzą tu nieletni, więc jest architektura sakralna |
Weird and wonderful Bangkok
14:38Malaysia foodporn
18:00
Sorry, ale nie da się tego inaczej zatytułować. Nie da się i już. Kuchnię Malezji można porównać do rozkładówki w Playboyu (nie, nie chodzi o to, że widać cycki), jest ostra, jest w pewien sposób perwersyjna, ale naprawdę trzyma klasę i ciężko się opanować by nie obadać co jest dalej. Generalnie - pełen wypas.
Tajlandia wyspowo, czyli wczasów ciąg dalszy
20:46Malezja wyspowo
06:39
Wyspy to takie wymyślne twory
geograficzne, mające sprawiać ludziom przyjemność. Ta teoria może
nie sprawdza się w wypadku archipelagu Świnoujścia, ale w Malezji działa
doskonale. Wyspy na naszej trasie były dwie, całkowicie różne, ale obie bardzo
przyjemne. Na pierwszej testowaliśmy wytrzymałość naszych kubków
smakowych, na drugiej... nie robiliśmy prawie nic, i to było absolutnie
super!
Tea time !!!
18:41Foodcore Nepal
23:18
Nepalska część longandrollowego
tripu zbliża się do końca i wypada podsumować miesiąc testów
lokalnego menu, zarówno w miejscach określanych jako ekskluzywne,
jak i tych mniej ekskluzywnych, a także takich, do których słowo
„ekskluzywne” jest mniej więcej tak samo właściwe jak pisanie
pięćdziesięciostronnicowego poematu dotyczącego ziemniaków*. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju wózki z szamą, dziury w
ścianach, prowadzące do lokalnych odpowiedników budek na dworcu
czy obiad w chacie lepionej z błota w dżungli.
(Ancient) city Rules!
17:42
Po kilku dzionach w plenerze postanowiliśmy wrócić (względnie) do cywilizacji. Spakowaliśmy się i zjechaliśmy do Bhaktapur, jednego ze starożytnych miast w dolinie Kathmandu. Masa świątyń, wąskie uliczki i klimat jak sprzed kilku wieków (potęgowany przez brak prądu), zapowiadały, że będzie spoko. No i było!
Gdzie jesteśmy?
18:43Ostatnie chwile w pobliżu Europy
13:48Może i nie expresowo, ale w dobrym stylu
20:5123:14
Long'and'roll - prolog
Czyli nieco info w stylu: po co? gdzie? jak? dlaczego? i czemu tak daleko.Co? Longboarding, lokalesi, kebab, street-art, curry, palmy, małpiszony i sporo ogólnie pojętej egzotyki, połączonej z crusingiem po miastach i nie tylko.
Gdzie? Na wschód od Rzeszowa.
Jak? Na desce, stopem, promem, pociągiem, rikszą, busem i samolotem też trochę.
Dlaczego? A czemu nie?
Czemu tak daleko? Ponieważ jeszcze nas tam nie było, a nawet jak byliśmy to możemy być jeszcze raz.

